wtorek, 15 listopada 2016

O dzieciach i szkolnictwie

Dzisiaj będzie trochę  ciekawostek o młodszych i starszych Chińczykach, z lekką nutą informacji o ich procesie edukacji. Zaczynamy.

1. Brak wózków dziecięcych

Chyba ich używanie jest po prostu nie wygodne. Wszędzie tłoczno, ludzie używają autobusów, metra, ruchomych schodów. Chińskie dzieci są po prostu noszone na rękach bądź też w chustach (w Polsce również popularnych). Możemy również zauważyć mnogość wszelakich „plecaczków”, czy „koszyków” na dzieci. No i „smyczy”. Normalne jest również przewożenie swoich małych pociech skuterem.




2. Dzieci na uwięzi

Ta adnotacja pojawiła się już  przy braku barierek w uwagach architekta krajobrazu. Dzieci spacerują przy rodzicach przyczepieni do nich różnego rodzaju „smyczami”. Mogą to być swoiste sprężynki przyczepiane do dziecięcych nadgarstków, lub plecaczki z odpowiednią funkcją długiego uchwytu dla opiekuna. Czy jest to niewłaściwe? Cóż, ciężko stwierdzić. Na pewno jest dużym ułatwieniem. Patrz: brak barierek, niezliczone ilości osób na ulicach.


3.Wiecznie w piżamach

Chodząc po Changshy odniosłam wrażanie, że dzieci się nie przebiera z nocnych ubranek. Bardzo często widać maluszki chodzące w ciuszkach na wzór piżamek. Ten sam print na bawełnianych spodenkach, jak i na koszulce. Kwestia wygody?
Coraz częściej spotykam również „nie przebranych” dorosłych. Powoli robi się coraz zimniej, w sklepach z bielizną dostępne są ciepłe piżamo – kubraki. Funkcja chyba właśnie jest podwójna, gdyż dużo kobiet wychodzi w tym na ulicę. W tym i w kapciach. W całym mieście panuje więc domowa atmosfera J

4. Sprzątanie po dziecku

Lub też jego brak. Bywa bowiem różnie. O tym, że dzieci chodzą z nagimi tyłkami już wspominałam (według woli rodzica, bo pampersy zarówno importowane jak i chińskich producentów są dostępne w sklepach). Pytanie tylko: czy ktoś po nich posprząta? Sytuacja podobna do polskiego problemu sprzątania po swoim psie. Raz widziałam jak mama dziecka, które właśnie zrobiło gdzieś kupę zebrała ją do reklamówki. I chwała jej za to. Jest to jednak nieliczna z licznych mam,  którym należą się ordery za to, że w ogóle dostrzegła taką potrzebę. W większości przypadków kupa jak została zrobiona, tak leży. Ewentualnie zostanie kopnięta pod półkę sklepową.



5. Szkolne mundurki

Dzieci przebywające w trakcie godzin lekcyjnych poza szkołą zawsze widać. Chiński uczeń nosi swoiste kolorowe dresiki. Czerwone, niebieskie, czy żółte. Większość szkół jest przynajmniej charakterystycznych J




6. Codzienne ćwiczenia w szkołach

Dwa razy dziennie dzieci zbierają się w jednym miejscu, zostaje włączona a la marszowa muzyka i powtarzane są ćwiczenia wykonywane przez nauczyciela (wychowania fizycznego?). Taka przerwa w trakcie nauki na rozluźnienie. Jakkolwiek nie rozumiem motywu muzycznego i większości ćwiczeń, tak sama idea wydaje się być genialna. W Polsce chyba zapomnieliśmy o tym, że 5,10, czy nawet 30 minut przerwy, przeważnie wykorzystywane na zjedzenie kanapki, grę w „syfa” przed salą, czy bójkę z kolegą nie wystarczy. Mózg musi mieć chwilę, by odpocząć. Osobiście uważam, iż takie chińskie kilkunastominutowe przerwy poświęcone stricte na aktywność fizyczną są naprawdę pozytywną rzeczą w procesie nauczania.
Kiedy kończą się obowiązkowe ćwiczenia fizyczne? Nie wiem, ale na naszej uczelni również dwa razy dziennie puszczana jest „ćwiczebna” muzyka J W tym przypadku już jednak Twoją wolą jest jak wykorzystasz tą przerwę.

7. Płatne studia

Za studia w Chinach trzeba płacić. Każdy jednak, kto dostanie się na pierwszy rok otrzymuje stypendium pokrywające koszty nauki. Co potem? Potem to już tylko zależy od Twoich wyników. Jeżeli uczysz się dobrze- dostajesz stypendium naukowe, które wzrasta wraz z Twoją efektywnością. Jeżeli Ci nie idzie – nie pobierasz żadnej kasy. System wydaje się być w miarę sprawiedliwy. Na studiach nie znajduje się nazbyt wiele osób, którym nie zależy, czy które nie są zainteresowane danym kierunkiem (osobiście nie znam żadnej takiej osoby).

8. Przygotowanie wojskowe

Chińczycy rozpoczynają swoje studiowanie od szkolenia wojskowego. Dziewczyny, czy chłopcy, całe dnie poruszają się po kampusie ubrani w moro mundury i charakterystyczne wojskowe czapki. Nie ważne jaki kierunek studiów wybierzesz. Z tego co udało się nam uzyskać w rozmowach i zaobserwować, pierwszoroczni przez jakiś czas uczą się „musztry” i walki (?). Ciężko stwierdzić tak naprawdę co to jest, ale kojarzy się z Disneyowską „Mulan”. W trakcie wrześniowych dni widać też przemarsze kompanii z karabinami. Wyglądają jak prawdziwe, ale nie sprawdzałam, czy takowe są. Lekko przerażająca jest jednak myśl iż na kampusie znajduje się kilkaset osób poniżej 20 roku życia z bronią w ręku.



9. Zniżki dla studentów

Zniżki obowiązują tylko na studiach inżynierskich. Chyba, że akurat ktoś nie wie, że jesteś na studiach magisterskich, co nie jest napisane na Twojej legitymacji, bo jesteś zagranicznym studentem J

10. Jesteś Europejczykiem? Jesteś native speakerem

Wiedza o świecie przeciętnego chińczyka jest często bardzo znikoma. Ciężko stwierdzić czym  konkretnie jest to spowodowane. Nauczeniem w szkole? Jeżeli Ci zależy na wiedzy z dziedziny geografii to będąc Chińczykiem masz dostęp do informacji w internecie. Dlaczego niektórym nie zależy? Osobiście był to dla nas ciężki szok, gdyż przed wyjazdem mieliśmy  do czynienia wyłącznie z Chińczykami „z naszych studiów”, którzy obecnie znajdowali się w Polsce. Byli więc zorientowani „jak to u nas wygląda”. Na miejscu łatwo przekonaliśmy się jednak, iż sporo nawet wykształconych osób myśli, że w całej Europie mówi się po angielsku, nie ma różnorodności kulturowej czy językowej. Dziwią się, gdy w końcu uda się im wytłumaczyć, że nie jesteś native speakerem, że uczyłaś się angielskiego tak samo jak oni uczą się teraz.




Tekst: Aleksandra Słota
Zdjęcia: Kamila Pawłowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz