Dzisiaj będzie trochę ciekawostek o młodszych i starszych Chińczykach, z lekką nutą informacji o ich procesie edukacji. Zaczynamy.
1. Brak
wózków dziecięcych
Chyba ich używanie jest po prostu nie wygodne. Wszędzie tłoczno, ludzie
używają autobusów, metra, ruchomych schodów. Chińskie dzieci są po prostu
noszone na rękach bądź też w chustach (w Polsce również popularnych). Możemy
również zauważyć mnogość wszelakich „plecaczków”, czy „koszyków” na dzieci. No
i „smyczy”. Normalne
jest również przewożenie swoich małych pociech skuterem.
2. Dzieci
na uwięzi
Ta adnotacja pojawiła się już
przy braku barierek w uwagach architekta krajobrazu. Dzieci spacerują
przy rodzicach przyczepieni do nich różnego rodzaju „smyczami”. Mogą to być
swoiste sprężynki przyczepiane do dziecięcych nadgarstków, lub plecaczki z
odpowiednią funkcją długiego uchwytu dla opiekuna. Czy jest to niewłaściwe? Cóż,
ciężko stwierdzić. Na pewno jest dużym ułatwieniem. Patrz: brak barierek,
niezliczone ilości osób na ulicach.
3.Wiecznie
w piżamach
Chodząc po Changshy odniosłam wrażanie, że dzieci się nie przebiera z
nocnych ubranek. Bardzo często widać maluszki chodzące w ciuszkach na wzór
piżamek. Ten sam print na bawełnianych spodenkach, jak i na koszulce. Kwestia
wygody?
Coraz częściej spotykam również „nie przebranych” dorosłych. Powoli robi
się coraz zimniej, w sklepach z bielizną dostępne są ciepłe piżamo – kubraki.
Funkcja chyba właśnie jest podwójna, gdyż dużo kobiet wychodzi w tym na ulicę.
W tym i w kapciach. W całym mieście panuje więc domowa atmosfera J
4. Sprzątanie
po dziecku
Lub też jego brak. Bywa bowiem różnie. O tym, że dzieci chodzą z nagimi
tyłkami już wspominałam (według woli rodzica, bo pampersy zarówno importowane
jak i chińskich producentów są dostępne w sklepach). Pytanie tylko: czy ktoś po
nich posprząta? Sytuacja podobna do polskiego problemu sprzątania po swoim
psie. Raz widziałam jak mama dziecka, które właśnie zrobiło gdzieś kupę zebrała
ją do reklamówki. I chwała jej za to. Jest to jednak nieliczna z licznych mam, którym należą się ordery za to, że w ogóle
dostrzegła taką potrzebę. W większości przypadków kupa jak została zrobiona,
tak leży. Ewentualnie zostanie kopnięta pod półkę sklepową.
5. Szkolne
mundurki
Dzieci przebywające w trakcie godzin lekcyjnych poza szkołą zawsze
widać. Chiński uczeń nosi swoiste kolorowe dresiki. Czerwone, niebieskie, czy
żółte. Większość szkół jest przynajmniej charakterystycznych J
6. Codzienne
ćwiczenia w szkołach
Dwa razy dziennie dzieci zbierają się w jednym miejscu, zostaje włączona
a la marszowa muzyka i powtarzane są ćwiczenia wykonywane przez nauczyciela (wychowania
fizycznego?). Taka przerwa w trakcie nauki na rozluźnienie. Jakkolwiek nie
rozumiem motywu muzycznego i większości ćwiczeń, tak sama idea wydaje się być
genialna. W Polsce chyba zapomnieliśmy o tym, że 5,10, czy nawet 30 minut
przerwy, przeważnie wykorzystywane na zjedzenie kanapki, grę w „syfa”
przed salą, czy bójkę z kolegą nie wystarczy. Mózg musi mieć chwilę, by
odpocząć. Osobiście uważam, iż takie chińskie kilkunastominutowe przerwy
poświęcone stricte na aktywność fizyczną są naprawdę pozytywną rzeczą w
procesie nauczania.
Kiedy kończą się obowiązkowe ćwiczenia
fizyczne? Nie wiem, ale na naszej uczelni również dwa razy dziennie puszczana
jest „ćwiczebna” muzyka J
W tym przypadku już jednak Twoją wolą jest jak wykorzystasz tą przerwę.
7. Płatne studia
Za studia w Chinach trzeba płacić. Każdy
jednak, kto dostanie się na pierwszy rok otrzymuje stypendium pokrywające
koszty nauki. Co potem? Potem to już tylko zależy od Twoich wyników. Jeżeli
uczysz się dobrze- dostajesz stypendium naukowe, które wzrasta wraz z Twoją
efektywnością. Jeżeli Ci nie idzie – nie pobierasz żadnej kasy. System wydaje
się być w miarę sprawiedliwy. Na studiach nie znajduje się nazbyt wiele osób,
którym nie zależy, czy które nie są zainteresowane danym kierunkiem (osobiście
nie znam żadnej takiej osoby).
8. Przygotowanie
wojskowe
Chińczycy rozpoczynają swoje studiowanie od szkolenia wojskowego.
Dziewczyny, czy chłopcy, całe dnie poruszają się po kampusie ubrani w moro
mundury i charakterystyczne wojskowe czapki. Nie ważne jaki kierunek studiów
wybierzesz. Z tego co udało się nam uzyskać w rozmowach i zaobserwować,
pierwszoroczni przez jakiś czas uczą się „musztry” i walki (?). Ciężko
stwierdzić tak naprawdę co to jest, ale kojarzy się z Disneyowską „Mulan”. W
trakcie wrześniowych dni widać też przemarsze kompanii z karabinami. Wyglądają
jak prawdziwe, ale nie sprawdzałam, czy takowe są. Lekko przerażająca jest
jednak myśl iż na kampusie znajduje się kilkaset osób poniżej 20 roku życia z
bronią w ręku.
9. Zniżki
dla studentów
Zniżki obowiązują tylko na studiach inżynierskich. Chyba, że akurat ktoś
nie wie, że jesteś na studiach magisterskich, co nie jest napisane na Twojej
legitymacji, bo jesteś zagranicznym studentem J
10. Jesteś
Europejczykiem? Jesteś native speakerem
Wiedza o świecie przeciętnego chińczyka jest często bardzo znikoma.
Ciężko stwierdzić czym konkretnie jest
to spowodowane. Nauczeniem w szkole? Jeżeli Ci zależy na wiedzy z dziedziny
geografii to będąc Chińczykiem masz dostęp do informacji w internecie. Dlaczego
niektórym nie zależy? Osobiście był to dla nas ciężki szok, gdyż przed wyjazdem
mieliśmy do czynienia wyłącznie z
Chińczykami „z naszych studiów”, którzy obecnie znajdowali się w Polsce. Byli
więc zorientowani „jak to u nas wygląda”. Na miejscu łatwo przekonaliśmy się
jednak, iż sporo nawet wykształconych osób myśli, że w całej Europie mówi się
po angielsku, nie ma różnorodności kulturowej czy językowej. Dziwią się, gdy w
końcu uda się im wytłumaczyć, że nie jesteś native speakerem, że uczyłaś się
angielskiego tak samo jak oni uczą się teraz.
Tekst: Aleksandra Słota
Zdjęcia: Kamila Pawłowska



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz