Dzisiaj chciałyśmy się z Wami podzielić kilkoma obserwacjami architekta krajobrazu. Po kilku latach na studiach jesteśmy już lekko "spaczone zawodowo" ;) Pierwsze obserwacje przedstawiają się następująco:
1. Brak barierek zabezpieczających
1. Brak barierek zabezpieczających
W Polsce zabezpieczamy wszystko. Barierki
projektuje się by zabezpieczyć schody, punkty widokowe na skarpach, czy tereny
przy zbiornikach wodnych. Po prostu miejsca z których można spaść lub gdzieś
wpaść. Tutaj nie ma takiego obowiązku. Ba! nie ma nawet takiego zwyczaju. Ma to
swoje złe strony – kwestia bezpieczeństwa, jak i dobre strony - brak ingerencji
w krajobraz. Piękne przestrzenie naturalne nie są niczym zaburzone. Projektant
musi się tutaj mniej nagłowić, aby zachować walory estetyczne miejsca.
Projektant w ogóle nie musi o tym myśleć.
Jak zatem Chińczycy zadbali o
bezpieczeństwo? A no np. popularne jest tutaj trzymanie dzieci na smyczy J
2. Trawa
Sadzona w małych kwadracikach 15x15cm. Sadzona
w niechlujny sposób, w miejscach w
których prawie nie ma gruntu. A jednak wyrastają z niej piękne, intensywnie
zielone trawniki. Pytam jak? Magia.
3. Nawierzchnie!
Niektórzy lubią rośliny. Ja mam obsesję na
punkcie nawierzchni wykonanych z materiałów naturalnych jak drewno, czy kamień.
Tutaj trafiłam do swoistego raju. Niemal w każdym parku zachwycają dobrze
zaprojektowane alejki, ciekawie wykonane pomosty itd. Zdarzają się owszem
projekty nieracjonalne, średnio mające swoje zastosowanie w praktyce jak np.
zbyt szerokie odległości pomiędzy jedną, a drugą płytą zmuszającą do króliczych
susów. Pomimo to – Chińczycy doskonale radzą sobie z kamieniem i wszystko jest zachwycająco
piękne.
4. Betonowanie drzew
Tutaj nadal w modzie.
5. Sztuczna kreacja niesamowicie pięknych rzeczy
Chodzi tutaj o parki. Chińczycy mają lekko
odmienne od nas podejście do projektowania. U nas wygląda to przeważnie tak, że
projektując w danym miejscu dużą wagę przykładamy do stanu zastanego i na
podstawie obserwacji, szczegółowej inwentaryzacji, zastanawiamy się co jest
warte podkreślenia, a co powinniśmy „przeprojektować”. Chińczycy po prostu „przeprojektowują”. Mogą
Ci zaprojektować wszystko, wszędzie. I nie chodzi tu tylko o wymyślne, nowoczesne inwestycje. Projekty
zachowane w tradycyjnym duchu muszą zawierać stricte określone elementy takie
jak wodę, czy kamień, a co za tym idzie tak gdzie czegoś brakuje - a przeważnie brakuje zawsze – po prostu je
stwarzają. Na parki przekłada się to w następujący sposób: tam gdzie nie było
górki, powstaje wielka górka, tam gdzie nie było rzeki powstaje rzeczysko, a
tam gdzie brakuje stałego zbiornika wodnego potrafią wylać jezioro. Każdy z
zaprojektowanych elementów ma swoją symbolikę. I tak np. to czy w danej
przestrzeni „umieścisz” rzekę, czy staw, stanowi przekładnię na to, co autor
chciał przekazać (rzeka - wijący się smok, siła, potęga, pieniądze; staw –
stabilność, pływające w nim karpie koi, długie życie). Wszystko końcowo wydaje się być niesamowicie
dopracowane i zarazem piękne. Co się chwali: wszystkie tereny zieleni są dobrze
utrzymane. Po prostu widać, że im zależy i ktoś o to dba.
6. Ukrywanie kabli
W Chinach, czego można się spodziewać, jest
strasznie dużo kabli. W biedniejszych dzielnicach rzuca się to w oczy. W
bardziej elitarnych, czy na obszarach zieleni – w ogóle. Chińczycy świetnie
poradzili sobie z mnogością instalacji nadziemnych maskując ją. I tak na
przykład myślisz, że patrzysz na okaz drzewa porośniętego lianą, a tak naprawdę
jest to drzewo oplecione kablami. Bambus również jest do tego idealny.
7. Brak oświetlenia
Jest to niezwykle problematyczne. Po zmroku
ulice stają się po prostu czarne. Trzeba niezwykle uważać na to, żeby
przypadkiem na coś/na kogoś nie wpaść, czy żeby nie przejechał Cię jakiś pojazd
mechaniczny. Samochody świateł używają również z rzadka. Latarnie uliczne? Co
najmniej nieliczne. Człowiek ma wrażanie, że Chińczycy wszystkie pieniądze
wydali na iluminacje na wieżowcach.
8. Ogrody botaniczne
Chińskie ogrody botaniczne osiągają
niesłychane rozmiary. Jest to bardziej przestrzeń leśno-parkowa, która musi
spełniać funkcje: naukową, edukacyjną, rekreacyjną, wypoczynkową. Nie wszystkie
gatunki występujących tam roślin są podpisane. Dużą wagę przykładają również do
sezonowości. W chińskim ogrodzie botanicznym znajdziemy „instalacje tymczasowe”
( co mnie osobiście bardzo cieszy z uwagi na temat pracy magisterskiej)
powiązane z panującą porą roku. Jak to tutaj bywa – przykłady można zazwyczaj
podzielić na bardziej lub mniej
kiczowate.
9. Niespójność architektoniczna
Tutaj razi to jeszcze bardziej niż w Polsce
(mój ulubiony polski przykład: OVO i Poczta Główna we Wrocławiu). Zabytkowa
chińska architektura, obok drapaczy chmur, a w tle jeszcze slumsy. Większość
nowych budynków stawiana jest po prostu ze względu na nowoczesną formę, którą
dodatkowo „ubiera się” po zmroku w
efekty świetlne. Owszem, jeżeli patrzeć na poszczególne obiekty jest to
efektowne. Chyba jednak po to się uczymy, żeby patrzeć na przestrzeń w szerszym
kontekście.
10. Drzewa w mieście
Centrum miasta zalane jest betonem. Drzewa
sadzone w miejscach, gdzie głębokość gruntu osiąga kilkanaście centymetrów,
sama ziemia również jest „przeciętnej jakości”. Wszędzie instalacje podziemne.
Zanieczyszczenia. Misy pod drzewami maksymalnie o szerokości 1 metra, lub też
ich całkowite zabetonowywanie. Ocena szansy na przeżycie 0/10. Ale Chińczycy
zawieszają na nich magiczne kroplówki, które najwyraźniej muszą posiadać
niezwykle nadzwyczajną moc uzdrawiania. Drzewa żyją i mają się świetnie, jak ta
trawa w kwadracikach.
Tekst: Aleksandra Słota
Zdjęcia: Kamila Pawłowska

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz