wtorek, 8 listopada 2016

Co zauważył architekt krajobrazu

Dzisiaj chciałyśmy się z Wami podzielić kilkoma obserwacjami architekta krajobrazu. Po kilku latach na studiach jesteśmy już lekko "spaczone zawodowo" ;) Pierwsze obserwacje przedstawiają się następująco:

1. Brak barierek zabezpieczających

W Polsce zabezpieczamy wszystko. Barierki projektuje się by zabezpieczyć schody, punkty widokowe na skarpach, czy tereny przy zbiornikach wodnych. Po prostu miejsca z których można spaść lub gdzieś wpaść. Tutaj nie ma takiego obowiązku. Ba! nie ma nawet takiego zwyczaju. Ma to swoje złe strony – kwestia bezpieczeństwa, jak i dobre strony - brak ingerencji w krajobraz. Piękne przestrzenie naturalne nie są niczym zaburzone. Projektant musi się tutaj mniej nagłowić, aby zachować walory estetyczne miejsca. Projektant w ogóle nie musi o tym myśleć.
Jak zatem Chińczycy zadbali o bezpieczeństwo? A no np. popularne jest tutaj trzymanie dzieci na smyczy J




2. Trawa

Sadzona w małych kwadracikach 15x15cm. Sadzona w niechlujny  sposób, w miejscach w których prawie nie ma gruntu. A jednak wyrastają z niej piękne, intensywnie zielone trawniki. Pytam jak? Magia.


3. Nawierzchnie!

Niektórzy lubią rośliny. Ja mam obsesję na punkcie nawierzchni wykonanych z materiałów naturalnych jak drewno, czy kamień. Tutaj trafiłam do swoistego raju. Niemal w każdym parku zachwycają dobrze zaprojektowane alejki, ciekawie wykonane pomosty itd. Zdarzają się owszem projekty nieracjonalne, średnio mające swoje zastosowanie w praktyce jak np. zbyt szerokie odległości pomiędzy jedną, a drugą płytą zmuszającą do króliczych susów. Pomimo to – Chińczycy doskonale radzą sobie z kamieniem i wszystko jest zachwycająco piękne.







4. Betonowanie drzew

Tutaj nadal w modzie.


5. Sztuczna kreacja niesamowicie pięknych rzeczy

Chodzi tutaj o parki. Chińczycy mają lekko odmienne od nas podejście do projektowania. U nas wygląda to przeważnie tak, że projektując w danym miejscu dużą wagę przykładamy do stanu zastanego i na podstawie obserwacji, szczegółowej inwentaryzacji, zastanawiamy się co jest warte podkreślenia, a co powinniśmy „przeprojektować”.  Chińczycy po prostu „przeprojektowują”. Mogą Ci zaprojektować wszystko, wszędzie. I nie chodzi tu tylko o  wymyślne, nowoczesne inwestycje. Projekty zachowane w tradycyjnym duchu muszą zawierać stricte określone elementy takie jak wodę, czy kamień, a co za tym idzie tak gdzie czegoś brakuje -  a przeważnie brakuje zawsze – po prostu je stwarzają. Na parki przekłada się to w następujący sposób: tam gdzie nie było górki, powstaje wielka górka, tam gdzie nie było rzeki powstaje rzeczysko, a tam gdzie brakuje stałego zbiornika wodnego potrafią wylać jezioro. Każdy z zaprojektowanych elementów ma swoją symbolikę. I tak np. to czy w danej przestrzeni „umieścisz” rzekę, czy staw, stanowi przekładnię na to, co autor chciał przekazać (rzeka - wijący się smok, siła, potęga, pieniądze; staw – stabilność, pływające w nim karpie koi, długie życie).  Wszystko końcowo wydaje się być niesamowicie dopracowane i zarazem piękne. Co się chwali: wszystkie tereny zieleni są dobrze utrzymane. Po prostu widać, że im zależy i ktoś o to dba.





6. Ukrywanie kabli

W Chinach, czego można się spodziewać, jest strasznie dużo kabli. W biedniejszych dzielnicach rzuca się to w oczy. W bardziej elitarnych, czy na obszarach zieleni – w ogóle. Chińczycy świetnie poradzili sobie z mnogością instalacji nadziemnych maskując ją. I tak na przykład myślisz, że patrzysz na okaz drzewa porośniętego lianą, a tak naprawdę jest to drzewo oplecione kablami. Bambus również jest do tego idealny.



7. Brak oświetlenia

Jest to niezwykle problematyczne. Po zmroku ulice stają się po prostu czarne. Trzeba niezwykle uważać na to, żeby przypadkiem na coś/na kogoś nie wpaść, czy żeby nie przejechał Cię jakiś pojazd mechaniczny. Samochody świateł używają również z rzadka. Latarnie uliczne? Co najmniej nieliczne. Człowiek ma wrażanie, że Chińczycy wszystkie pieniądze wydali na iluminacje na wieżowcach.



8. Ogrody botaniczne

Chińskie ogrody botaniczne osiągają niesłychane rozmiary. Jest to bardziej przestrzeń leśno-parkowa, która musi spełniać funkcje: naukową, edukacyjną, rekreacyjną, wypoczynkową. Nie wszystkie gatunki występujących tam roślin są podpisane. Dużą wagę przykładają również do sezonowości. W chińskim ogrodzie botanicznym znajdziemy „instalacje tymczasowe” ( co mnie osobiście bardzo cieszy z uwagi na temat pracy magisterskiej) powiązane z panującą porą roku. Jak to tutaj bywa – przykłady można zazwyczaj podzielić na  bardziej lub mniej kiczowate.





9. Niespójność architektoniczna

Tutaj razi to jeszcze bardziej niż w Polsce (mój ulubiony polski przykład: OVO i Poczta Główna we Wrocławiu). Zabytkowa chińska architektura, obok drapaczy chmur, a w tle jeszcze slumsy. Większość nowych budynków stawiana jest po prostu ze względu na nowoczesną formę, którą dodatkowo „ubiera się”  po zmroku w efekty świetlne. Owszem, jeżeli patrzeć na poszczególne obiekty jest to efektowne. Chyba jednak po to się uczymy, żeby patrzeć na przestrzeń w szerszym kontekście.



10. Drzewa w mieście

Centrum miasta zalane jest betonem. Drzewa sadzone w miejscach, gdzie głębokość gruntu osiąga kilkanaście centymetrów, sama ziemia również jest „przeciętnej jakości”. Wszędzie instalacje podziemne. Zanieczyszczenia. Misy pod drzewami maksymalnie o szerokości 1 metra, lub też ich całkowite zabetonowywanie. Ocena szansy na przeżycie 0/10. Ale Chińczycy zawieszają na nich magiczne kroplówki, które najwyraźniej muszą posiadać niezwykle nadzwyczajną moc uzdrawiania. Drzewa żyją i mają się świetnie, jak ta trawa w kwadracikach.



Tekst: Aleksandra Słota
Zdjęcia: Kamila Pawłowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz