środa, 23 listopada 2016

Moda i uroda

Chińskie pojęcie mody, urody i ogólnie wyczucia piękna. To pojęcie na pewno bardzo złożone, a poszczególne elementy dzielą się na te odrzucające, przyciągające, jak i po prostu zadziwiające przeciętnego Europejczyka.

1. Zapuszczanie paznokci przez facetów

Tak. Chińska płeć męska potrafi mieć naprawdę długie paznokcie. Ciekawsze jest jeszcze to, że nawet jeżeli nie uda się jakiemuś Chińczykowi zapuścić wszystkich 10 paznokci u rąk, zawsze może pochwalić się zadziwiająco długim paznokciem na kciuku. Obrzydliwie zadziwiająco. Początkowo myślałyśmy, że jest to element charakterystyczny wyłącznie dla starszego pokolenia, wynikający z jakichś tradycji, jednak po zauważeniu ewenementu zaczęłyśmy namierzać również sporą ilość młodych chłopaków cieszących się ze swoich „zadbanych” dłoni.



2. Moda na wygalanie wzorków

Jest to popularne szczególnie u dzieci. Na ulicach spotykamy fryzury typu „wygolę boczki, tam gdzie grzywka zostawię czarną kupkę włosów w kształcie gwiazdki, czy serduszka”. 


3. Parasolki!

Czy na słońce, czy na deszcz. Na każdą pogodę. Chiny to prawdziwy raj dla miłośników parasolek. Można dostać je w każdym sklepie. Dostępne są we wszelakich wariantach kolorystycznych, bardziej lub mniej ubogie we wszelakie ozdobniki.





4. Wypożyczanie strojów ślubnych

Przed ślubem Chińczycy potrafią zorganizować sobie kilka sesji zdjęciowych, w różnych miejscach i strojach. Tym sposobem przyszła para młoda jeszcze przed zawarciem związku małżeńskiego ma sporo „ślubnych pamiątek”. Ważne jest, by na każdej z sesji zaprezentować się okazale. Dlatego też w Chinach popularne jest wypożyczanie całych strojów ślubnych - zarówno dla kobiet jak i dla mężczyzn, łącznie z butami. Czy docelowo podczas ślubu panna młoda będzie miała swoją sukienkę? Raczej tak. Chyba, że po to tych kilku sesjach zdjęciowych rozmyśli się, stwierdzając, że jednak źle prezentuje się u boku takiego męża J



5. Uliczny świat mody

Osobiście zadziwia mnie i zachwyca. To prawda – większość osób po prostu wygląda śmiesznie. Zero wyczucia estetyki, turbo połączenia puszków, skóry i cekinów. Piękno dostrzegam jednak w tym, że oni ubierają się dosłownie jak chcą. Są w tym odważni i wolni. W Europie jest to dużo rzadziej spotykane. Nawet jeżeli nie jesteś człowiekiem ubierającym się w sieciówkach to i tak zważasz na to by swoim wyglądem nie wzbudzić zbyt wielu kontrowersji w ludziach, którzy nie są przyzwyczajeni do widoku owych kontrowersji ubraniowych. I nie chodzi tu o ubieranie się niestosownie do sytuacji, tylko choćby o niebanalne zestawienia kolorystyczne, czy materiałowe. A szkoda. 





6. Salony masażu na ulicy

Na ulicy, czyli na widoku, tak samo jak i budki z jedzeniem. Całe przeszklone, zero prywatności. A ludzie korzystają i się masują. Masaż dla chińczyka jest tak naturalny, że ludzie nie mają oporów przed tym by wygodnie rozłożyć się na fotelach i oddać się w ręce masażystek niemal publicznie.

7. Rybkowe pedicure

Niezwykle ciekawe doświadczenie. Jeżeli już pokonasz pierwszą falę śmiechu spowodowaną nieznanym dotąd uczuciem zjadania Twojego martwego naskórka przez rybki, idzie sprawnie miło i przyjemnie. Również popularne i również na ulicy.



8. Piękne, długie włosy
Czy widziałem kiedyś Chinkę z brzydkimi włosami? Nie. Cechą charakterystyczną 70% kobiecego społeczeństwa są piękne, grube, długie (najczęściej do pasa), czarne i lśniące włosy. Zazdroszczę.



9. Pokrowce na buty w trakcie deszczu

Czy Twoje buty nie są wodoodporne? Zawsze mogą być. Wystarczy, że założysz sobie na nie pokrowce ochronne. Kojarzysz motyw woreczków, które zakładasz na obuwie np. w szpitalach? W Chinach dostępne są takie na kształt gumowców, sięgające do połowy łydki. Zawsze możesz mieć jedną parę w torebce, na wypadek gdyby przypadkiem zaczęło lać i miało przemoczyć Twoje adidasy.

10. Maseczki ochronne

Dostępne w różnych wariantach kolorystycznych, z wzorkami lub bez. Jednorazowe bądź wielokrotnego użytku, z wymiennymi wkładami. Czy popularne? W sklepach dostaniemy ich od groma. Przed przyjazdem do Changshy spodziewałam się jednak, że więcej osób będzie po nie sięgać. Teraz wydaje mi się, że maseczek pomimo naprawdę dużego nawet w skali Chin zanieczyszczenia powietrza, używa mniej niż 50% społeczeństwa. Dla mnie odczuwalna jest jednak „kiepska” jakość chińskiego powietrza, ograniczająca widoczność do 50 metrów. Maseczki noszę – w torebce zawsze, na twarzy kiedy czuję, że muszę.

11. Brak makijażu

Chinki się nie malują.  Tylko na jakieś superhiper ważne bale. Nie ma takiego pojęcia jak „makijaż dzienny”. Przeciętna Chinka po prostu nie używa ani podkładu, ani tuszu do rzęs. To jest dopiero pure beauty. Dużą uwagę przykładają za to do brwi. Regulacja, henna.

12. Cera

Cera Chinek jest podatna na trądzik. Dziewczyny albo go nie mają (co oznacza, że mają pieniądze, żeby go wyleczyć), albo mają go w bardzo dużym stopniu. Nie ma opcji pośredniej.

Tekst: Aleksandra Słota
Zdjęcia: Kamila Pawłowska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz