Chińskie pojęcie mody, urody i ogólnie wyczucia piękna. To
pojęcie na pewno bardzo złożone, a poszczególne elementy dzielą się na te
odrzucające, przyciągające, jak i po prostu zadziwiające przeciętnego
Europejczyka.
1. Zapuszczanie paznokci przez facetów
Tak. Chińska płeć męska potrafi mieć naprawdę długie
paznokcie. Ciekawsze jest jeszcze to, że nawet jeżeli nie uda się jakiemuś
Chińczykowi zapuścić wszystkich 10 paznokci u rąk, zawsze może pochwalić się
zadziwiająco długim paznokciem na kciuku. Obrzydliwie zadziwiająco. Początkowo
myślałyśmy, że jest to element charakterystyczny wyłącznie dla starszego
pokolenia, wynikający z jakichś tradycji, jednak po zauważeniu ewenementu
zaczęłyśmy namierzać również sporą ilość młodych chłopaków cieszących się ze
swoich „zadbanych” dłoni.
2. Moda na wygalanie wzorków
Jest to popularne szczególnie u dzieci. Na ulicach
spotykamy fryzury typu „wygolę boczki, tam gdzie grzywka zostawię czarną kupkę
włosów w kształcie gwiazdki, czy serduszka”.
3. Parasolki!
Czy na słońce, czy na deszcz. Na każdą pogodę. Chiny
to prawdziwy raj dla miłośników parasolek. Można dostać je w każdym sklepie.
Dostępne są we wszelakich wariantach kolorystycznych, bardziej lub mniej ubogie
we wszelakie ozdobniki.
4. Wypożyczanie strojów ślubnych
Przed ślubem Chińczycy potrafią zorganizować sobie
kilka sesji zdjęciowych, w różnych miejscach i strojach. Tym sposobem przyszła
para młoda jeszcze przed zawarciem związku małżeńskiego ma sporo „ślubnych
pamiątek”. Ważne jest, by na każdej z sesji zaprezentować się okazale. Dlatego
też w Chinach popularne jest wypożyczanie całych strojów ślubnych - zarówno dla
kobiet jak i dla mężczyzn, łącznie z butami. Czy docelowo podczas ślubu panna
młoda będzie miała swoją sukienkę? Raczej tak. Chyba, że po to tych kilku
sesjach zdjęciowych rozmyśli się, stwierdzając, że jednak źle prezentuje się u
boku takiego męża J
5. Uliczny świat mody
Osobiście zadziwia mnie i zachwyca. To prawda –
większość osób po prostu wygląda śmiesznie. Zero wyczucia estetyki, turbo połączenia
puszków, skóry i cekinów. Piękno dostrzegam jednak w tym, że oni ubierają się
dosłownie jak chcą. Są w tym odważni i wolni. W Europie jest to dużo rzadziej
spotykane. Nawet jeżeli nie jesteś człowiekiem ubierającym się w sieciówkach to
i tak zważasz na to by swoim wyglądem nie wzbudzić zbyt wielu kontrowersji w
ludziach, którzy nie są przyzwyczajeni do widoku owych kontrowersji
ubraniowych. I nie chodzi tu o ubieranie się niestosownie do sytuacji, tylko
choćby o niebanalne zestawienia kolorystyczne, czy materiałowe. A szkoda.
6. Salony masażu na ulicy
Na ulicy, czyli na widoku, tak samo jak i budki z
jedzeniem. Całe przeszklone, zero prywatności. A ludzie korzystają i się
masują. Masaż dla chińczyka jest tak naturalny, że ludzie nie mają oporów przed
tym by wygodnie rozłożyć się na fotelach i oddać się w ręce masażystek niemal
publicznie.
7. Rybkowe pedicure
Niezwykle ciekawe doświadczenie. Jeżeli już pokonasz
pierwszą falę śmiechu spowodowaną nieznanym dotąd uczuciem zjadania Twojego
martwego naskórka przez rybki, idzie sprawnie miło i przyjemnie. Również
popularne i również na ulicy.
8. Piękne, długie włosy
Czy widziałem kiedyś Chinkę z brzydkimi
włosami? Nie. Cechą charakterystyczną 70% kobiecego społeczeństwa są piękne,
grube, długie (najczęściej do pasa), czarne i lśniące włosy. Zazdroszczę.
9. Pokrowce na buty w trakcie deszczu
Czy Twoje buty nie są wodoodporne? Zawsze mogą być.
Wystarczy, że założysz sobie na nie pokrowce ochronne. Kojarzysz motyw
woreczków, które zakładasz na obuwie np. w szpitalach? W Chinach dostępne są
takie na kształt gumowców, sięgające do połowy łydki. Zawsze możesz mieć jedną
parę w torebce, na wypadek gdyby przypadkiem zaczęło lać i miało przemoczyć
Twoje adidasy.
10. Maseczki ochronne
Dostępne w różnych wariantach kolorystycznych, z wzorkami
lub bez. Jednorazowe bądź wielokrotnego użytku, z wymiennymi wkładami. Czy
popularne? W sklepach dostaniemy ich od groma. Przed przyjazdem do Changshy
spodziewałam się jednak, że więcej osób będzie po nie sięgać. Teraz wydaje mi
się, że maseczek pomimo naprawdę dużego nawet w skali Chin zanieczyszczenia
powietrza, używa mniej niż 50% społeczeństwa. Dla mnie odczuwalna jest jednak
„kiepska” jakość chińskiego powietrza, ograniczająca widoczność do 50 metrów. Maseczki
noszę – w torebce zawsze, na twarzy kiedy czuję, że muszę.
11. Brak makijażu
Chinki się nie malują. Tylko na jakieś superhiper ważne bale. Nie ma
takiego pojęcia jak „makijaż dzienny”. Przeciętna Chinka po prostu nie używa
ani podkładu, ani tuszu do rzęs. To jest dopiero pure beauty. Dużą uwagę
przykładają za to do brwi. Regulacja, henna.
12. Cera
Cera Chinek jest podatna na trądzik. Dziewczyny albo
go nie mają (co oznacza, że mają pieniądze, żeby go wyleczyć), albo mają go w
bardzo dużym stopniu. Nie ma opcji pośredniej.
Zdjęcia: Kamila Pawłowska




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz