Kościół Katolicki w Changshy jest jeden. Podróż do
niego trwa około 1,5 godziny (autobus + metro + spacer). Znajduje się on w centrum, jednak jego najbliższe
otoczenie jest raczej mało zachęcające do odwiedzin.
Sam budynek i wnętrze wyglądają normalnie. No może w
zewnątrz wydać kilka typowo chińskich elementów. W środku znajdziemy jednak
przytulną przestrzeń, która wystrojem i kolorystyką przypomina polskie,
wiejskie kościółki.
W głównej części ołtarza znajduje się Maryja, która
wcale nie jest skośnooka. Jezus w stajence postawionej przy ołtarzu też
skośnooki nie jest, pasterze również. Przypuszczam, że jest to kwestia
panującego tutaj kanonu piękna i „kultu europejskości”.
A teraz bardziej duchowo. Przed przyjazdem tutaj nie
spodziewałam się, że będę miał tutaj możliwość regularnego uczestniczenia
chociaż w niedzielnych Mszach Świętych, a jednak jest to możliwe. W niedziele
odbywają się nawet Msze dla obcokrajowców. Są one prowadzone w języku
angielskim z tłumaczeniem na francuski, gdyż powstały z inicjatywy sporej
ilości katolickich Afrykanów, którzy stanowią 95% uczestników danych
nabożeństw. Ksiądz celebrujący – angielskim nie zachwyca, ale widać, że bardzo
się stara. Jest też możliwość skorzystania ze spowiedzi, po poprzednim
zasygnalizowaniu, że się chce. Po prostu
trzeba się z księdzem umówić.
Jak wygląda Kościół? Tak jak
wspomniałam ludzie których spotykam na „mojej” Mszy Świętej dla obcokrajowców
to głównie Afrykanie. Nabożeństwo jest więc „żywe”, pełne energii, śpiewu,
„tańca”, otwartości. Obserwując modlących się ludzi widzę, że oni są tam bo
chcą, że naprawdę zwracają się do Boga. Mocno wyczuwalna jest owa
wspólnotowość, dużo bardziej niż jakby człowiek trafił na Mszę do przeciętnego
polskiego kościoła. Nawet jeżeli Kościół Katolicki w Chinach jest jakkolwiek
kontrolowany przez państwo to w tym momencie mało mnie to interesuje.
Podczas Świąt Mszę odbywały się wyłącznie w języku
chińskim, wspólne dla wszystkich. Podczas nich miałam znowuż okazję obserwować Chińczyków.
Obserwacje są podobne. Wszystkim zależy. Aż miło patrzeć.
Zwróćcie szczególną uwagę na świąteczne dekoracje.
Serce estety krwawi. Styl typowo chiński. Najgorsze jest jednak to, że panuje
on również w architekturze, czy grafice :)
Tekst: Aleksandra Słota
Zdjęcia: Aleksandra Słota










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz