poniedziałek, 26 grudnia 2016

Kościół Katolicki w Changshy

Kościół Katolicki w Changshy jest jeden. Podróż do niego trwa około 1,5 godziny (autobus + metro + spacer).  Znajduje się on w centrum, jednak jego najbliższe otoczenie jest raczej mało zachęcające do odwiedzin.



Sam budynek i wnętrze wyglądają normalnie. No może w zewnątrz wydać kilka typowo chińskich elementów. W środku znajdziemy jednak przytulną przestrzeń, która wystrojem i kolorystyką przypomina polskie, wiejskie kościółki.


W głównej części ołtarza znajduje się Maryja, która wcale nie jest skośnooka. Jezus w stajence postawionej przy ołtarzu też skośnooki nie jest, pasterze również. Przypuszczam, że jest to kwestia panującego tutaj kanonu piękna i „kultu europejskości”.

A teraz bardziej duchowo. Przed przyjazdem tutaj nie spodziewałam się, że będę miał tutaj możliwość regularnego uczestniczenia chociaż w niedzielnych Mszach Świętych, a jednak jest to możliwe. W niedziele odbywają się nawet Msze dla obcokrajowców. Są one prowadzone w języku angielskim z tłumaczeniem na francuski, gdyż powstały z inicjatywy sporej ilości katolickich Afrykanów, którzy stanowią 95% uczestników danych nabożeństw. Ksiądz celebrujący – angielskim nie zachwyca, ale widać, że bardzo się stara. Jest też możliwość skorzystania ze spowiedzi, po poprzednim zasygnalizowaniu, że się  chce. Po prostu trzeba się z księdzem umówić.


Jak wygląda Kościół? Tak jak wspomniałam ludzie których spotykam na „mojej” Mszy Świętej dla obcokrajowców to głównie Afrykanie. Nabożeństwo jest więc „żywe”, pełne energii, śpiewu, „tańca”, otwartości. Obserwując modlących się ludzi widzę, że oni są tam bo chcą, że naprawdę zwracają się do Boga. Mocno wyczuwalna jest owa wspólnotowość, dużo bardziej niż jakby człowiek trafił na Mszę do przeciętnego polskiego kościoła. Nawet jeżeli Kościół Katolicki w Chinach jest jakkolwiek kontrolowany przez państwo to w tym momencie mało mnie to interesuje.

Podczas Świąt Mszę odbywały się wyłącznie w języku chińskim, wspólne dla wszystkich. Podczas nich miałam znowuż okazję obserwować Chińczyków. Obserwacje są podobne. Wszystkim zależy. Aż miło patrzeć.









Zwróćcie szczególną uwagę na świąteczne dekoracje. Serce estety krwawi. Styl typowo chiński. Najgorsze jest jednak to, że panuje on również w architekturze, czy grafice :) 

Tekst: Aleksandra Słota
Zdjęcia: Aleksandra Słota

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz